Według prokuratury zarząd fabryki zapłacił za filtry tysiąckrotnie więcej niż były one warte.
Fabryka kupiła urządzenia od firmy poleconej przez jednego z dyrektorów głównego kontrahenta. Dzięki tym zamówieniom spółka przynosiła zyski i nie musiała zwolnić kilkuset osób.
To właśnie dlatego prezes Zakładów Cegielskiego Jarosław Lazurko nie chce zawiesić zarządu, któremu postawiono zarzuty. "Mam nadzieję, że okaże się, że doszło do pomyłki" - mówi Lazurko. Jego zdaniem nie można jeszcze stwierdzić, że chodziło o tranfer pieniędzy. Władze Cegielskiego czekają na wyrok. Prokuratora na razie nie skierowała jeszcze do sądu aktu oskarżenia.
W tym tygodniu Fabryka Silników Agregatowych miała zostać wystawiona na sprzedaż. W związku z nagłośnieniem sprawy postawiania zarzutów, ogłoszenia o sprzedaży pojawią się dopiero w przyszyłbym tygodniu.
Cena minimalna Fabryki jednak nie zmieni się, będzie wynosić 115 milionów złotych.
swojego konta na FaceBook.com