Wszystkie cenne przedmioty zamknięte były w tabernakulum. Tam włamywacz się nie dostał. Na razie trudno powiedzieć, czy zniszczony witraż był cenny, nie wie tego nawet policja.
"Proboszcza nie ma, będzie w Kole dopiero wieczorem. Po rozmowie z nim dowiemy się jakie są straty" - dodaje rzeczniczka. Prawdopodobnie intruz był na ostatniej mszy, po niej schował się w kościele i kiedy wszyscy wyszli, a świątynia została zamknięta, zaczął ją plądrować. Wydostał się na zewnątrz wyskakując przez okno witrażowe.
swojego konta na FaceBook.com