NA ANTENIE: Klasyka na bis

Pokój w Syrii w ciągu sześciu miesięcy?

Publikacja: 08.03.2017 g.07:45  Aktualizacja: 09.03.2017 g.12:41
3 marca zakończyła się kolejna tura rozmów, których celem jest ustanowienie pokoju i nowego ładu politycznego w Syrii; odbywały się one już po raz czwarty w Genewie, a ich gospodarzem była Organizacja Narodów Zjednoczonych.
Fot. Fotolia/Radio Merkury

Strona rządowa jak i tzw. opozycja umiarkowana, media oraz liczni komentatorzy podchodzili do rozmów sceptycznie i również obecnie uważa się, że nie były one w żadnym przypadku przełomem.

Trwały przeszło tydzień. Napięta atmosfera, podsycana przez informacje z Syrii i dużą nieufność pomiędzy obiema stronami, wielokrotnie mogły doprowadzić do ich zerwania. Jednym z niezaprzeczalnych sukcesów może być fakt, że rozmowy doprowadzono do końca. Stafan de Mistura, oenzetowski negocjator, który kierował rozmowami, po ich zakończeniu wyrażał się z dużym optymizmem, mając nadzieję, że rozpoczną proces, który w ciągu pół roku wyda konkretne owoce: wypracowanie politycznych zmian i pokoju.

W tym roku była to już kolejna seria rozmów pokojowych, poprzedzały je w styczniu i lutym negocjacje w Astanie, również pomiędzy stroną rządową a umiarkowaną opozycją. Negocjacje te odbywały się pod auspicjami Rosji, Turcji oraz Iranu, zakończyły się częściowym sukcesem, czyli zawieszeniem broni, które jednak praktycznie każdego dnia jest naruszane. Było tak nawet w tygodniu przypadającym na rozmowy w Genewie, jak też obecnie m.in. w okolicach Damaszku czy miasta Daraa na południu Syrii, gdzie trwają walki między różnymi grupami opozycji a stroną rządową.

W Astanie oraz w Genewie byli obecni przedstawiciele różnych grup umiarkowanej opozycji, zjednoczonych m.in. w ramach Syryjskiej Rady Narodowej, Syryjskiej Koalicji Narodowej oraz tzw. Wolnej Armii Syryjskiej oraz byłego Frontu Islamskiego, oczywiście bez przedstawicieli Państwa Islamskiego, ugrupowań powiązanych z Al-Kaidą, ale także strony kurdyjskiej, nie dopuszczonej tam za sprawą oporu rządu tureckiego. Wolna Armia Syryjska, która bywa wymieniana jako główna siła opozycyjna, dziś pozostaje już raczej koalicją luźno powiązanych ze sobą grup militarnych, bez jednolitego dowództwa militarnego oraz politycznego.

Pamiętać należy, że rozejm wynegocjowany w Astanie jest w o wiele większym stopniu narzucony przez trzy wspomniane państwa niż wynikający z dobrej woli delegatów walczących stron. Turcja, wspierająca od lat opozycję, ma nad nią coraz mniejszą kontrolę, tak polityczną i militarną. Jej własna ofensywa, trwająca od połowy 2016 r. nie przyniosła znacznych sukcesów, poza podstawowym jakim było odepchnięcie Państwa Islamskiego od granicy syryjsko-tureckiej.

Największe grupy opozycyjne, w tym skupione w ramach Syryjskiej Koalicji Narodowej, postrzeganej przez zachód jako oficjalna reprezentacja opozycji, działają na terenie Turcji. Jednak już dziś są osobne ośrodki opozycyjne – w Kairze oraz, co ważniejsze, w Moskwie. Rosja pomimo oficjalnego wsparcia dla rządów Al-Asada, buduje własną koalicję sił opozycyjnych, chcąc poprzez nie mieć wpływ na przyszłą rzeczywistość polityczną w Syrii. W tej perspektywie Turcja zgodziła się na współpracę z Kremlem i Teheranem w sprawie narzucenia stronom walczącym wspomnianego zawieszenia broni i rozpoczęcia nowej rundy negocjacji pokojowych.

Polityczne cele opozycji to wypełnienie rezolucji ONZ z 2015 r. nr 2254, co podkreślał również Stafan de Mistura, mówiącej o nowej konstytucji, wyborach nadzorowanych przez ONZ i nowym rządzie. Strona rządowa chce jednak skupić się na walce z „organizacjami terrorystycznymi”. Nieufność opozycji budzi to, że to rząd w Damaszku definiuje jakie organizacje są zaliczane do terrorystycznych.

Pod względem militarnym opozycja syryjska faktycznie już konflikt przegrała: nie jest w stanie nie tylko pokonać sił rządowych, nie kontroluje samodzielnie żadnego z większych miast (Idlib na północy jest pod kontrolą organizacji powiązanej z Al-Kaidą). Wspomagana jest wprawdzie przez armię turecką, lecz ta została pod koniec lutego zablokowana przez siły rządowe na północy Syrii (blisko miasta Al-Bab, zdobytego po długich walkach przez stronę turecką).

Bardziej aktywne są jednostki kurdyjskie (Syryjskie Siły Demokratyczne), które wspomagane głównie przez lotnictwo amerykańskie od listopada 2016 r., w ramach operacji „Gniew Eufratu”, przesuwają się w kierunku Raqqi, głównej siedziby Państwa Islamskiego na terenie Syrii. 6 marca udało im się odciąć Raqqę, od wschodu na głównej drodze prowadzącej do miasta Deir el-Zour. Obecnie siły kurdyjskie zbliżyły do Raqqi się na odległość 8 km.

Należy być również świadomym, że tego typu rozmowy, jak te w Genewie i Astanie, same z siebie nie doprowadzą do zakończenia działań wojennych w Syrii. W państwie tym mamy dziś raczej do czynienia z całą serią konfliktów, z których wojna między opozycją syryjską a rządem jest wcale nie największa i najważniejsza.

Nawet jeśli przyszłe rozmowy zakończą się politycznym porozumieniem między rządem a opozycją, dalej toczyć będą się walki m.in. Kurdów i sił rządowych z Państwem Islamskich, z którym konflikt ma charakter międzynarodowy. Przeciwko PI działa również armia iracka, obecnie walcząca m.in. pod Mosulem. 14 marca wznowione będą rozmowy w Astanie, które skupić się mają na walce z Państwem Islamskim. Natomiast kolejna runda rozmów w Genewie możliwe rozpocznie się po 20 marca.

Łazarz Grajczyński

https://www.radiomerkury.pl/n/hwCqmU
KOMENTARZE 0

RADIO MERKURY POZNAŃ


internet@radiomerkury.pl 61 865 46 54

GODZINY: 17:00 18:00 19:00 20:00 21:00

@TWITTER